Pogoda jaka jest za oknem, każdy widzi… Po sezonie ślubnym przyszedł czas spokoju – nadrabiam więc zaległości obróbkowe. Na początek wizyta w Wenecji podczas wyjazdu na ślub Magdaleny i Alberto.

Miasteczko znajduje się na wyspach, na które dociera się drogą usypaną na morzu. Jest tłoczno i jeżeli jest się samochodem – najlepiej jest odrazu zostawić go na jednym z parkingów. Od samego rana uliczki Wenecji przemierza tłum ludzi z czego tylko nieliczni to mieszkańcy. Można jednak znaleźć miejsca, w których jest spokojniej. Przyznam, że o ile na fotografiach Wenecjia wychodzi świetnie i jest idealnym miejscem na plener ślubny to na żywo przeszkadzały mi zaniedbane, obskórne kamienice i przeogromna ilość tandetnego graffiti ( ale od czego ma się stempel w PS ).

Taki widok mielismy z campingu 😉

I coś z drogi powrotnej – Dolomity