Tym razem zaczęło się nietypowo bo już w piątkowy wieczór. Tradycja niemiecka nakazuje pohałasować w noc poprzedzającą wesele. Tłucze się porcelanę, szkło i wszelkie podobne  na szczęście Młodej Parze. Przyszła żona musi potem skrupulatnie posprzątać zaistniały bałagan 😉 Pogoda wydawała się sprzyjać Marcie i Beniaminowi gdyż nadeszła burza i początek imprezy odbył się pośród błysków i grzmotów. Dzień ślubu przyniósł już piękną pogodę od samego rana. Mam nadzieję że zdjęcia chociaż trochę oddadzą doskonałą atmosferę tamtego dnia. Na sesję wybraliśmy kilka zakątków Szwajcarii, byliśmy ponad 3100 metrów nad poziomem morza, odwiedziliśmy też jeden z najstarszych lokali w Zurichu.   Zapraszam: